RSS
środa, 16 września 2009
Wrrrr

Jak ten małż mnie czasem wkurza no! A najbardziej mnie wkurza ten jego spokój. Już bym chyba wolała, żeby się ze mną kłócił. Ale nie. On najpierw mnie zdenerwuje, ja się nakręcam, bluzgami rzucam, a wtedy on mi  mówi że mam rację. No żesz w mordę jeża. Przecież gdyby tu stał przede mną to bym mu się chyba do gardła rzuciła za taką odpowiedź. Ale że go tu nie ma to siedzę, bluzgam sobie w duchu i się powstrzymuję przed napisaniem mu jakiegoś smsa informującego go o tym jaka z niego pierdoła że zaniedbał to co zaniedbał, okraszonego oczywiście odpowiednią porcją niecenzuralnych słów. Ale nie. Nie zrobię tego. Wytrzymam.

sobota, 12 września 2009
W końcu weekend

W domu wszystko nadal kręci się wokół Kluski. Jest coraz większa, coraz bardziej odważna a ja w niej coraz bardziej zakochana. Całe dnie biegam za nią z aparatem, a jak tylko małż się z nią wybawi i przestaje gryźć (Kluska nie małż) zgarniam i przytulam. Kilka dni temu ulegliśmy jej i po ponad 2 tygodniach nocnego piszczenia i prób wdrapania się na nasze łóżko, pozwoliliśmy jej spać z nami. A co tam, jest trochę ciężko z zaśnięciem, ale gdy już skończy podgryzać małżowi uszy a mnie ciągnąć za włosy i zaśnie, można się przytulić do takiego małego futrzanego ciałka:)

W pracy mała zmiana. Kolega celnik został przeniesiony do naszego biura. Bałam się, że będzie ciężko, bo kolega wydawał mi się zawsze lekko irytujący, a tu się okazuje, że to normalny i nawet sympatyczny facet jest. Jak to się można pomylić w ocenie, jak się kogoś nie zna zbyt dobrze.

U małża znowu pod górkę. Nowa praca już niedługo będzie starą a kolejnej nowej na horyzoncie na razie nie widać. Małż więc znów przybity, ale w kółko powtarza, że przecież w końcu musi się odmienić.