RSS
sobota, 23 sierpnia 2014
Sen

Rzecz miała miejsce kilka nocy temu. Śniło mi się, że rozmawiam z moją córką. Ja w sposób jasny i przekonujący opowiadam jej coś o płatkach kwiatów leżących na ziemi i fruwających w powietrzu, a ona ni w ząb nie kuma o co mi chodzi. Im dalej w las (czy raczej sen), tym płatki kwiatów stawały się coraz większą abstrakcją a ja byłam coraz mniej pewna swego. Obudziłam się, gdy Madzia bliska płaczu po raz 28 powtórzyła „ale ja tego nie rozumiem”. Zupełnie przytomna siedziała na łóżku i była autentycznie wnerwiona, że matka gada od rzeczy. Miarka się przebrała, gdy jej powiedziałam, że ma się położyć, bo mamusi tylko coś się przyśniło. Skołowana Madziuta rozryczała się tak, że długo nie mogliśmy jej uspokoić.

Małż twierdzi, że przysłuchiwał się mojemu gadaniu od dłuższego czasu i był przekonany, że opowiadam małej jakąś bajkę:)



wtorek, 19 sierpnia 2014
Rocznicowo czyli o ślubach i psach

Obchodziliśmy wczoraj z małżem siódmą rocznicę ślubu. Choć obchodziliśmy to chyba za duże słowo, bo w związku z nadgodzinami, które małż wczoraj przepracował i tym, że nie mieliśmy z kim zostawić Madziuty, nie udało nam się tej rocznicy w żaden sposób uczcić. Ale co się odwlecze... Oczywiście moglibyśmy świętować razem z Madzią, w końcu jest ona owocem tego małżeństwa, ale jej zapewnialiśmy rozrywki przez cały długi weekend w związku z czym wczoraj mieliśmy siły już tylko na to by zalec na kanapie i nie zasnąć podczas serialu.

Akurat wczoraj rano (cóż za zbieg okoliczności) przy okazji rozmowy o Królewnie Śnieżce, Madzia zapytała mnie czy ona też kiedyś weźmie ślub. Powiedziałam jej więc, że jeśli spotka kogoś, kogo pokocha tak jak mamusia kocha tatę, to pewnie tak. A ona mi na to w ryk, że ona woli zawsze mieszkać w domku z mamusią i tatusiem:/ W związku z powyższym, zrezygnowałam z pokazania jej naszych ślubnych zdjęć. Wcześniej rozważałam to właśnie z okazji rocznicy.

Dziś z kolei mija pięć lat Kluskowego pobytu w naszym domu. I po tych pięciu latach mogę powiedzieć, że poza tym, że urosła i przytyła, to nic się nie zmieniła. Nadal zachowuje się jak szczeniak czyli kocha zabawę i gryzienie małża po uszach. Jedyne co mnie martwi, to jej stosunek do Madzi, której się zwyczajnie boi, pamiętając zapewne to, że jeszcze niedawno Madzia nie miała wyczucia w kontaktach ze zwierzętami. Kluska zazwyczaj schodzi jej z drogi, a gdy Madziuta przesadzi z czułościami to kłapie zębami. A my nie wiemy co robić. Czy karcić ją za to kłapanie czy doceniać to, że nie gryzie. Bo ja wcale jej się nie dziwię, że ma ochotę odgryźć się komuś, kto się na nią przewrócił. W każdym razie Madzia mimo że czasem się wścieka, że Kluska nie daje się pogłaskać i tak stoi za nią murem. Gdy zwymyślałam ostatnio Kluchę od „złych psów” i „zbójów” za wytarzanie się w jakimś smrodzie, Madziuta się rozpłakała i zabroniła mi tak mówić:)

Dobre serduszko ma to moje dziecko a psiaki kocha miłością wielką. Ogląda się za każdym napotkanym. Ma to po rodzicach. Nie pamiętam kiedy ostatnio zdarzyło mi się zawiesić oko na jakimś mężczyźnie, a fajnego psa nawet z daleka wypatrzę:)