RSS
niedziela, 14 lipca 2013
Ciągle gada

Cały czas nawija. Buzia jej się nie zamyka. Serio! Ileż można? Mówi przy jedzeniu, mówi podczas zabawy, mówi na spacerze, mówi siedząc na nocniku, mówi nawet gdy myję jej zęby!!! Powiecie, że powinnam się cieszyć, a nie narzekać? I cieszę się, naprawdę. Tylko czasami nie wyrabiam, bo nie słyszę własnych myśli od tego ciągłego trajkotania. Ale się cieszę.

Bo to potrafi być nawet słodkie i rozkoszne, kiedy chodzi i gada do swoich zabawek. Mówi np. takiemu miśkowi „musis być gzecny i musis uwazać zeby się nie psewrócić” albo króliczkowi „wsystkie dzieci jus śpią wies królicku?”. Wtedy to mogłabym chodzić za nią i słuchać godzinami.

Niestety gorzej się robi gdy zaczyna nawijać do mnie, bo nie wystarcza jej zwykłe potaknięcie typu ”tak” lub „mhm”. Ona wymaga potwierdzeń w postaci co najmniej powtórzenia większej części jej wypowiedzi, a najlepiej dodania czegoś od siebie. No i jeszcze te pytania. Do niedawna sądziłam, że „Co to jest wybranka?”, „Gdzie mieszkają dinozaury?” albo „Jak robią łosie?” to te trudne. Ale dwa dni temu usłyszałam „Kto zbudował tą Madzię?” i szczena mi opadała. A jak jej odpowiedziałam, że mamusia i tatuś to zapytała „z czego”? Ja pierniczę. Myślałam, że na pytania takiego kalibru mamy jeszcze czas.

Potrafi powiedzieć wszystko. Buduje zdania wielokrotnie złożone. Co dzień nas zaskakuje i kładzie na łopatki jakimś stwierdzeniem. Ale za to czasowniki, które tworzy potrafią przyprawić o ból zębów. Jechamy, dawam, wezłam, boiłam się, włażam (wkładam). To te najbardziej drastyczne. No ale dzięki takim kwiatkom jest przynajmniej jakiś efekt komiczny tego ciągłego gadania.

A jutro jedziemy do teściów i przez najbliższy tydzień będzie nawijała do kogoś innego :)