RSS
czwartek, 22 lipca 2010
Gorąco!!!
Czy wy też pracujecie w biurach bez klimatyzacji? Nie? Szczęściarze. Nasze biuro nie dość, że nie ma klimy to mieści się w chyba najgorętszym miejscu w firmie. Każdy kto do nas wchodzi, ucieka po niecałej minucie z zastrzeżeniem, że już nie wróci. Wiatrak działa na pełnych obrotach, ale w zasadzie nie wiem co on mieli, bo raczej nie powietrze. Tego to już dawno tutaj nie ma. Dziś zaprzyjaźniona firma kurierska przywiozła nam gifta, elektroniczne urządzenie pokazujące godzinę, datę i.... temperaturę. Podejrzewamy ich o złośliwość. Cacko to wskazuje w chwili obecnej 32,7 st. Stoi na biurku mojej koleżanki (żeby była jasność, że nie za oknem na słońcu). Tak więc oddychać się nie da, myśleć się nie da, pot wsiąka w koszulki, stopy przyklejają się do butów i kończy mi się (!!!) woda termalna w sprayu.

Wczoraj byłam na kolejnej wizycie u ginekologa i ku mojemu zaskoczeniu nie zostałam zbadana. Pani doktor uznała, że skoro oglądała malucha tydzień i 2 tygodnie temu to nie ma sensu go męczyć. Kolejna wizyta za miesiąc. Wyszłam bardzo zawiedziona, bo od wyniku wczorajszego badania uzależnialiśmy z małżem poinformowanie wszystkich o naszej ciąży. A teraz? Sami nie wiemy czy możemy się już chwalić, czy na wszelki wypadek jeszcze poczekać. Tak bardzo boimy się powtórki scenariusza z poprzedniej ciąży.  Małż po długim namyśle i masie wątpliwości powiedział wczoraj swoim rodzicom. Ale co z resztą? Znajomymi? Pracą? Sama już nie wiem.
Może przesadzam z tym strachem? Ciąża jak na razie przebiega prawidłowo, dając znać o sobie każdego wieczoru, kiedy to mdłości skutecznie uprzykrzają mi czas. Po wczorajszym wieczorze wiem już, że muszę kłaść się wcześniej aby je przespać, bo inaczej przekraczają granicę między mną a światem zewnętrznym:/
To plus upały ograniczyły moją dietę do suchych bułek i kefirów. Od czasu do czasu mam tylko ochotę na coś normalnego. Czy mdłości, brak apetytu i opuchnięte kostki to wystarczające objawy aby uznać, że ciąża rozwija się prawidłowo i przestać się martwić? Ależ ja bym chciała już wszystkim powiedzieć.
czwartek, 08 lipca 2010
Coraz lepiej
No dobra. Przyznać się proszę kto trzymał kciuki? Bo po pierwsze muszę podziękować a po drugie - proszę pod żadnym pozorem nie puszczać bo mają wysoką skuteczność. Maluch ma już 7,5mm i pani dr widziała nawet bijące serducho. Ja tak bardzo chciałam zobaczyć, że widziałam aż 3 migoczące punkciki. Mam nadzieję że tylko jeden z nich jest sercem:)
piątek, 02 lipca 2010
Nic miłego?
Moja mama cały czas przypomina mi, że w ciąży mogę oglądać tylko ładne/miłe/przyjemne rzeczy. Niestety wychodzi na to, że w internecie mogę czytać tylko swoje ulubione blogi, bo wszędzie indziej czają się historie niczym z horrorów. Weźmy taką gazetę. Na dzień dobry artykuł o 24-latku, który upozorował własne zabójstwo. Zainteresował mnie tytuł, wchodzę a tu na wstępie informacja o tym, że najpierw wyjął z grobu jakieś ciało i podpalił je w samochodzie. Artykuł zamknęłam z prędkością jazdy szalonego motocyklisty. Nie, moje dziecko nie będzie czytało o takich zwyrodnialcach. Na wszelki wypadek postanowiłam ominąć także informacje o wyborach i żałosnych ostatnich zagrywkach marketingowych obu kandydatów. Idę więc do "deseru" a tam co? "Książę Ciemności czyli Nergal na zakupach". No w mordę jeża... Patrzę dalej, "nowa dziewczyna Majdana". Myślę sobie, to na pewno jakiś lajcik będzie. Niestety moi mili, jakże się pomyliłam. Biedny Radek, że tak to skwituję. Oprócz tego coś o Pospieszalskim i porównanie reprezentacji Brazylii do krokodyla, gdzie oczywiście zdjęcie krokodyla zamiast przystojnych Brazylijczyków. Aż się boję co zastanę na wirtualnej. Dobrze, że przynajmniej widok za oknem mam ładny.