RSS
piątek, 10 czerwca 2011
6 rzeczy

Moje dziecko marudą jest i basta. I tylko dlatego dopiero teraz zabieram się za wyjawienie 6 rzeczy, których jeszcze o mnie wiecie. Za długi czas oczekiwania przepraszam asprocolię, która mnie do tej zabawy zaprosiła:)


1. Na początek absolutna nowość, o której nie wiecie tylko dlatego, że nie miałam czasu pisać, bo gdybym go miała to z całą pewnością podzieliłabym się z Wami tym, co spędza mi sen z powiek bardziej niż moje dziecię. Kupiliśmy samochód. Pewnie byłby to powód do radości, gdyby nie fakt, że jestem jedynym kierowcą w rodzinie i niestety obawiam się, że kierowca to zbyt wygórowane określenie jak na mnie. Jeżdżę jak pierdoła. Mam problem z płynną zmianą biegów, jazdą powyżej 40km/h, dostrzeganiem znaków i pieszych i śledzeniem tego, co dzieje się na drodze. To wszystko trzeba robić jednocześnie!!! Przerażają mnie skrzyżowania, a na rondach mam pełne gacie. W efekcie jeżdżę tylko na trasach, które znam i za żadne skarby nie pojadę sama w zupełnie nowe miejsce. Nie byłoby tak źle gdyby nie fakt, że wydaliśmy sporą część naszych oszczędności, a samochód już jest porysowany w 2 miejscach. Tak tak, z parkowaniem też mam problemy. Boję się, że nigdy tego nie ogarnę i że zawsze będę jeździła tylko do Biedronki, przychodni i do centrum.

2. Uwielbiam śpiewać. Jest tylko jeden szkopuł. Nie potrafię. Za żadne pieniądze nie zgodziłabym się na „występ” publiczny, bo umarłabym ze wstydu. Zresztą nadawałabym się chyba tylko do cyrku. Regularnie natomiast raczę swoim zawodzeniem małża. Dobrze, że on twardy chłop jest i chyba naprawdę nie cierpi zbyt mocno. Mój numer popisowy to „Miał być ślub” Moniki Brodki. Dziwię się, że kwiaty nie więdną, gdy to śpiewam. Małż wtedy płacze. Podobno ze śmiechu, ale kto to sprawdzi?

3. Na studiach miałam w indeksie tylko jedną pałę (pieprzone prawo finansowe). Ponoć dzięki niej byłam prawdziwą studentką, bo student bez poprawki to ... coś tam coś tam.

4. Wolno czytam. Nie żebym miała problem ze składaniem literek. Tę umiejętność opanowałam i to podobno w bardzo wczesnym dzieciństwie, ale tempo czytania u mnie kuleje. W ogólniaku lektury zaczynałam czytać już w wakacje, żeby nie mieć potem problemu z nadążaniem. To dlatego prawie nigdy nie wracam do książek, które już kiedyś czytałam. Jest tyle innych, które jeszcze muszę przeczytać, że mogłoby mi nie starczyć życia.

5. Świetnie kłamię. Trochę głupio się tym chwalić, ale jest to fakt. Umiejętność tę wykorzystuję głównie w kontaktach z mamą, której czasem nie mówię prawdy żeby jej nie martwić/drażnić/stresować. Tak zwane białe kłamstwo:) Mama na przykład nie wie o ostatnim obtarciu na samochodzie. Już i tak stresuje się za każdym razem, gdy zasiadam za kierownicą. Gdyby miała świadomość jaka ze mnie pierdoła, ze strachu obgryzłaby sobie paznokci do łokci.

6. Jestem uzależniona od internetu. Szukam w nim inspiracji, odpowiedzi na pytania, opinii. Wyguglowuję każdą wątpliwość. Żaden większy zakup nie odbywa się bez sprawdzenia ocen internautów. Mniejszy w zasadzie też. Nawet opinii o karuzelkach na łóżeczko szukałam w necie. Aktualnie codziennie odwiedzam forum „niemowlę” i „karmienie piersią”. Na tapecie są również foteliki samochodowe.


Do zdradzenia swoich 6 tajemnic wyznaczam katecoracius, bo zauważyłam, że dawno nie pisała, a lubię ją czytać:p