RSS
wtorek, 06 maja 2014
Moje dzieczko doraszta

 

Jeszcze nie wyszłam z szoku, że Madzia poznała różnicę między chłopcami a dziewczynkami a tu już kolejny dowód na to, że ona naprawdę dorasta. Moja córka bowiem zaczyna wymawiać sz, cz i rz. Jak mi wczoraj wypaliła coś o brzydkim orzeszku to nie byłam pewna kto to powiedział. Nie wiem czy ja nie mogę się przyzwyczaić, czy jej to na razie wychodzi nienaturalnie. W każdym razie brzmi dziwnie. Zwłaszcza, gdy wtyka szeleszczącą głoskę nie tam gdzie powinna:) To się chyba szadzenie nazywa? Trochę mi szkoda, bo jej seplenienie było przesłodkie. Nawet ją sobie wczoraj trochę ponagrywałam, by złapać jeszcze kilka zdań po staremu na pamiątkę. Eh, jak ten czas szybko leci, chlip, chlip ;)



sobota, 03 maja 2014
Chyba czas uświadomić dziecko

Madzia: A w przedszkolku jeszcze był Staś.

Ja: Tak? I co, fajny ten Staś?

Madzia: Tak. A on miał taką długą pupcię a nie taką króciutką jak ja. Dlaczego?

piątek, 02 maja 2014
Majówka. A miało być tak pięknie.

Jak tam Wasze majowe weekendy? U nas nad morzem zimno okropnie, więc biorąc pod uwagę Madziutowe przeziębienie, musieliśmy mocno pozmieniać plany. Wczoraj zamiast w zoo wylądowaliśmy w McDonaldzie. Brzmi mało atrakcyjnie, prawda? Ale naszemu dziecku wystarczyły frytki, 3 słomki i patyczek do kawy, żeby zapomniało o wizycie u zwierzątek. Dziś za to zrezygnowaliśmy z wizyty na placu zabaw na rzecz krótkiego spaceru w lesie, z którego wróciliśmy z czerwonymi od zimna nosami. Popołudnie spędziliśmy na robieniu wycinanek z papieru. Żebyście wiedzieli, ile zwierząt można wyciąć z broszurki reklamowej Lidla:) Ostatecznie zabawa zamieniła się w rywalizację między mną a małżem. Wymyślaliśmy sobie coraz to trudniejsze zadania. Małż bardzo wysoko postawił poprzeczkę zadając mi do wycięcia jelenia. Co się namęczyłam to moje, ale dałam radę. On za to poległ na owieczce, która wg Madzi przypominała niedźwiedzia;)

Jeszcze dwa dni. Mam w zanadrzu nową książkę z baśniami, którą trzymam na czarną godzinę czyli na chwilę, w której będę miała dość biegania po domu albo udawania ropuchy z Calineczki. A w niedzielę może wybierzemy się do teatrzyku dla dzieci. I to by było na tyle. Więcej pomysłów nie mamy.