RSS
poniedziałek, 16 maja 2011
Minęły 3 miesiące

Dłuuugo mnie tu nie było. Po części z braku sił i czasu a po części z braku pozytywów do opisania. Początki mieliśmy z małą dość ciężkie. Spodziewałam się, że dziecko jest bardzo absorbujące, ale nie sądziłam, że aż tak. Do tego – kierując się zasadą: innym się to przytrafia, ale nie mnie - założyłam z góry, że moje dziecko będzie z tych nieproblematycznych i grzecznych. No i się rozczarowałam. Mała dużo marudziła, ciągle była głodna, a w ciągu dnia prawie nie spała. Po niecałym miesiącu, doszedłszy do wniosku, że potrzebuję instrukcji obsługi do tego małego stworzenia, zakupiłam pewną popularną książkę „Język niemowląt”. Okazało się niestety, że prawie wszystko robimy odwrotnie niż radzi autorka. Bo moje dziecko nie je regularnie, tylko wtedy kiedy chce i nie zasypia samo w łóżeczku, tylko noszone i przytulane.

Rzuciłam więc mądrą książkę w kąt, porzuciłam marzenia o własnej wygodzie i pogodziłam się z faktem, że naszej córki nie da się wyszkolić i zaprogramować tak jak radzi książka. A skoro mała potrzebuje noszenia i przytulania to ma aż trzy osoby (mamę, tatę i babcię), które mogą jej to dać, więc czemu nie.

A teraz? Teraz już jest dobrze. Madzia skończyła wczoraj 3 miesiące. Jest śliczna, zdrowa i nadal marudna, ale jej uśmiechy wynagradzają nam wszelkie niewygody. Wciąż zdarzają się bardzo trudne dni, ale my już je lepiej znosimy i nasze życie chyba powoli wraca do normalności.

Muszę powiedzieć, że stęskniłam się za blogowym światem. Strasznie jestem ciekawa co u Was wszystkich słychać i postanowiłam, że w tym tygodniu do każdego zajrzę, żeby nadrobić zaległości.

A oto obiecane zdjęcie.