RSS
wtorek, 30 listopada 2010
Światełko w tunelu

Ponieważ zostałam upomniana za zbyt rzadkie wpisy na blogu, spieszę z kolejnym. Sporo ostatnio się u mnie wydarzyło i to niestety średnio pozytywnych rzeczy. Do skróconej szyjki doszły jeszcze przedwczesne skurcze, na które dostałam leki, po których trzęsę się jak schorowana starowinka. A jak by tego było mało przypałętała się jeszcze cukrzyca ciążowa. Przeraziłam się tym dość mocno i przez cały weekend miałam bardzo kiepski humor, bo z tego co wyczytałam wymaga ona nie tylko rezygnacji z cukru i słodyczy (co już jest dla mnie wyzwaniem), ale i z całej masy innych smakowitości (a tyle przepisów miałam zamiar wypróbować siedząc w domu, wrrr). Ale od wczoraj jest już lepiej, bo dostałam glukometr, i okazuje się, że jak na razie poziom cukru jest u mnie w normie, a wcale nie zmieniłam diety jakoś drastycznie (pomijając oczywiście odstawienie słodyczy, co jest zmianą radykalną). Od jutra zacznę eksperymentować i może uda mi się zjeść choć kawałek strucli serowej, która właśnie siedzi w piekarniku. Tak tak, właśnie tak się dziś katuję. Piekę makowce i strucle na święta:) No ale jakoś trzeba wykorzystać ten czas siedzenia w domu. Zwłaszcza, że pojawiło się światełko w tunelu i jeśli za dwa tygodnie moja kondycja się nie pogorszy, jest szansa, że choć na chwilę wrócę do pracy.

poniedziałek, 22 listopada 2010
Siedzenia w domu dzień tysiąc sto czterdziesty ósmy

No dobra, przesadziłam z tytułem. Nie jest wcale tak źle. Dni mi się nie dłużą. Nie mam nawet czasu aby się w ciągu dnia zdrzemnąć. Zostałam podłączona do firmowego kompa, więc mogę trochę popracować i pomóc koleżance, która mnie zastępuje.

Poza tym wertuję allegro w poszukiwaniu smoczków antykolkowych, rożków, rękawiczek niedrapek i innych przedmiotów, o których istnieniu nie miałam pojęcia. Czytam, nadrabiam filmowe zaległości. Z ostatnio obejrzanych mogę polecić: „Broken flowers” z genialnym Billem Murray'em i „Niewidocznych” z moją ulubioną Audrey Tautou.

Plusem siedzenia w domu jest niewątpliwie fakt, że mam czas na zdrowe odżywianie. Teraz moja dzienna porcja owoców jest większa od tygodniowej kiedyś. No i Kluska jest chyba szczęśliwa, że nie siedzi sama. Chociaż i tak całe dnie śpi więc nie wiem czy jej to robi różnicę.

Aha no i realizuję się kulinarnie. Dziś na obiad lasagne:)

środa, 10 listopada 2010
A miało być tak pięknie

Miało być pięknie a tymczasem dostałam dziś zwolnienie lekarskie i muszę siedzieć w domu:( Przyczyną jest skrócona szyjka macicy (przepraszam za szczegóły techniczne), a to może być jeden z pierwszych symptomów zagrożenia przedwczesnym porodem. Na razie mam się nie martwić (łatwo powiedzieć) i żadne leki nie są jeszcze potrzebne, ale muszę mocno przystopować czyli max to jeden krótki spacer dziennie. A tak chciałam pokazać jaka jestem silna i że da się chodzić do pracy nawet do ostatniego miesiąca ciąży. Zwolnienie mam co prawda na razie tylko na 2 tygodnie, ale Pani doktor nie spodziewa się abym mogła wrócić do normalnego tempa moich dni. I weź tu człowieku wysiedź w domu jak czujesz się świetnie, a energia Cię roznosi. Ale nic to. Mała jest teraz najważniejsza i muszę jej stworzyć na tyle komfortowe warunki, żeby nie chciało jej się przedwcześnie opuszczać obecnego lokum.