Blog > Komentarze do wpisu
Smutne to

Moja babcia w sobotę wieczorem po raz pierwszy zażyła pewien lek przepisany jej przez neurologa. Miał podziałać na pamięć, w której są już spore luki. 1,5 godziny później babci zaczęło się robić słabo i miała mdłości. Babcia mieszka z moją mamą, 2 piętra pode mną, pobiegłam więc w kapciach zaraz po telefonie od mamy. Było tak źle, że zawołałyśmy pogotowie. Lekarz ocenił, że nic złego się nie dzieje. Proponował zabranie babci do szpitala, na badania i kroplówkę, ale się nie zgodziła. My też nie nalegałyśmy, bo babcia jest już trochę jak dziecko, tylko że z dzieckiem któraś z nas mogłaby zostać, a z babcią nie. Babcia dostała więc zastrzyk przeciw wymiotom i pogotowie odjechało. Niestety zastrzyk działał dość wolno, i babcię jeszcze długo męczyły wymioty. A później dostała drgawek. Mama postanowiła zadzwonić na oddział neurologii, by zapytać czy te objawy mogą być spowodowane podanym lekiem (lekarz z pogotowia go nie znał) i czy należy je przeczekać czy może jednak jechać do szpitala. Niestety dyżurująca pani doktor wysłuchała tylko połowy wypowiedzi mojej mamy, po czym wyraziła swoje zaskoczenie („to pani DO MNIE dzwoni....?”) i oburzenie („jak pani śmie...”), że jest budzona o 1 w nocy. Mama usłyszała też, że jest śmieszna, choć nie sądzę, by powiedziała cokolwiek zabawnego.

Ja rozumiem, że pani doktor mogła mieć za sobą ciężki dzień czy jakieś swoje problemy i że nikt nie lubi być wyrywany ze snu. Mogła sobie nawet wyrazić swoją złość, bo nikt nie oczekiwał od niej że będzie miła, ale mimo wszystko chyba powinna zainteresować się cierpiącym człowiekiem i o ile to możliwe doradzić co należy zrobić. Zawsze sądziłam, że lekarz ma obowiązek udzielić pomocy o każdej porze dnia i nocy. Ale może teraz coś się zmieniło, może teraz w przysiędze lekarskiej jest jakiś wykaz godzin, w których niesienie pomocy czy przynoszenie ulgi w cierpieniu nie obowiązuje? Może rzeczywiście dzwonienie w środku nocy do dyżurującego lekarza z prośbą o poradę jest przesadą?

 



poniedziałek, 02 czerwca 2014, ankakd

Polecane wpisy

  • Przygoda w lesie

    Był ciepły wrześniowy dzień. Pogoda zachęcała do wyjścia. Madzia wręcz nalegała. Wybraliśmy się więc na rodzinny spacer do lasu. Dziecko na rowerze, dziadkowie

  • Sen

    Rzecz miała miejsce kilka nocy temu. Śniło mi się, że rozmawiam z moją córką. Ja w sposób jasny i przekonujący opowiadam jej coś o płatkach kwiatów leżących na

  • Rocznicowo czyli o ślubach i psach

    Obchodziliśmy wczoraj z małżem siódmą rocznicę ślubu. Choć obchodziliśmy to chyba za duże słowo, bo w związku z nadgodzinami, które małż wczoraj przepracował i

Komentarze
Gość: Niezaradna, *.serv-net.pl
2014/06/04 21:26:18
Przykro czytać, służby zdrowia tzw. już mi się nie chcę po raz n-ty objeżdżać...

Jak się ma Babcia?
-
ankakd
2014/06/04 22:54:39
Niezaradna
Pamiętam Twoją przygodę ze służbą zdrowia:(
Babcia ma się dobrze. Już następnego dnia rano było ok. Dzięki.
-
hej_placzolina
2014/06/05 21:52:45
Może trzeba gdzieś do zwierzchnika tej pani napisać?
-
ankakd
2014/06/05 22:08:53
hej_placzolina
Napisałyśy z mamą do ordynatora tego oddziału, niestety wiadomość pozostała bez odpowiedzi, mimo prośby o potwierdzenie. Zastanawiam się czy próbować dalej czy dać sobie spokój.
-
hej_placzolina
2014/06/10 23:52:20
Próbować, w razie czego iść do lokalnej gazety.
-
Gość: mama mateusza i lenki : , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2014/06/12 21:50:57
Heh daleko nie trzeba szukać. Pani doktor która przyszła zbadać Lenę w pierwszych dniach jej życia odmówiła zbadania Mateusza, który wrócił akurat z przedszkola z gorączką, bo "to nie jest mój pacjent". Lekarz pediatra wychodzi i zostawia mi w domu dziecko z 39 st. gorączki. A jakby coś sie stało? Prokurator!
I to by było na tyle jeśli chodzi o Przysięgę Hipokratesa...
-
ankakd
2014/06/13 00:32:51
hej_placzolina
Po kolejnym upomnieniu, jest odpowiedź. W skrócie: jest to wyjaśnienie, że lekarz dyżurujący ma obowiązek zapewnić opiekę pacjentom szpitala, a to czy telefonicznie udzieli porady zależy wyłącznie od jego woli. Nie ma więc podstaw do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego (wcale tego nie oczekiwałam). Są też przeprosiny za niegrzeczne zachowanie pani doktor.
Chyba jestem usatysfakcjonowana.

mama mateusza i lenki
W naszym przypadku można jeszcze jakoś usprawiedliwiać lekarkę. Był środek nocy, ona nie miała możliwości zbadania pacjentki. Ale tutaj.... brak słów. Mam nadzieję, że to nie będzie pediatra Twojej córci?
-
Gość: mama mateusza i lenki : , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2014/06/14 06:56:00
niestety to jest pediatra mojej córci... :( niby byłam już u niej dwa razy i była miła i wszystko było ok, ale zaczęłyśmy strasznie. poskarżyłam się oczywiście na nią i mnie przeprosiła, ale co z tego...